*piętnaście dni od ostatniego wpisu*
Nie pamiętam co się działo wczoraj co dopiero gadka o dwóch minionych tygodniach. Przypominam sobie melanż w piątek; budzę się rano niewyspana jak zwykle, dzwoni telefon, krótka rozmowa "no co tam ?" "idziesz z nami a wagary?szybka decyzja" "no idę, idę, a wgl z kim rozmawiam?" ^^ fajnie było, (Bols, 6 Tyskie i 4 dziewczyny) pośmiałyśmy się, wygłupy oczywiście...potem KAC, nie było tak źle w sobotę, oprócz tego że zasypiałam na stojąco. W niedzielę z kolei przyszły do mnie i siostry 2 koleżanki (posprzątałam swój burdel w pokoju, co z tego że w niedzielę, ważne że czysto było) posiedzieliśmy i opróżniłyśmy Pana Tadeusza we trójkę (jedna niepijąca). Była gdzieś 19 wieczorem i wyszłyśmy z chaty. W drodze powrotnej działo się. ^^ Będę długo to pamiętać; zaszłyśmy pod podstawówkę (stare śmieci) i zaczęłyśmy się drzeć. Koło szkoły są dwa domki, gdzie sie niedawno sprowadzili jacyś ludzie i co chwila wychodzili sprawdzić co się dzieje na zewnątrz, jakieś dzikie krzyki O.O Podpita koleżanka oczywiście musiała coś odjebać i drze mordę do młodego faceta "sieńdobly""doficenia". Facet się wkurwił wsiadł do auta i goni nas, a my w krzaki spierdalamy po pijaku, nogi się uginaja ale co tam, w końcu facet odjechał : D na szczęście, bo nie wiem co by sie działo.
W środę był kolejny melanż, koleżanka miała urodziny/dzień wiosny. Wypiliśmy po piwie, a potem "ochrzciliśmy bongo" : D Mieliśmy 3 gramy. Pierwszy raz jarałam, najpierw z lufki, potem z bongo. Wszyscy mieliśmy zmułę -.- Posiedzieliśmy sobie, przeważnie wszyscy milczeli. Potem poszlismy do pizzerii i tam już siedzieliśmy, czekając na busy. ; }} Dobrze było.
Stwierdziłam, ze w post piję więcej niż normalnie >.<
W szkole w chuj niedobrze. Nie chce mi sie nawet o tym gadać.
Telefon mi sie rozwala, (sama go rozwaliłam, jak twierdzi reszta), na dodatek mam nieaktywną kartę i 1000esów, nie wiem czemu kurwaa, siedzę wkurwiona jak diabli, bez telefonu jak bez ręki -.-
*pierdolnę czymś mądrym na koniec*
“Za wszystko, co dostajemy w życiu, musimy zapłacić. Pieniądze to najmniej kosztowna forma płatności. Gorzej, kiedy płacimy wiarą, zasadami i ideałami. Człowiek, który ma małą wiarę, szybko ją traci i przestaje być człowiekiem”
-
Sunako:
-
gość:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›